RSS
czwartek, 04 lutego 2010

No dobrze jakoś się wygrzebałam z najgorszego. Już tylko pojawiają się problemy na bieżaco, w stylu: blokada na hasło na telefonach albo padnięty laptop jednego z zacnych handlowców. Ale co tam. Wszystko jest do zrobienia...

To teraz nastąpiła ta chwila, gdy można wreszcie powspominać urlopowo. A jest co :) Zaczęło się bardzo interesująco, gdy na miejscu w hotelu okazało się, że są problemy z naszym pokojem, coś z ogrzewaniem. I że na tą jedną noc zostaliśmy ulokowani w hotelu obok. Odbyło się to z wielkimi przeprosinami i załamywaniem rąk. I mieliśmy do wyboru, albo zostaniemy w tamtym hotelu cały tydzień albo wrócimy do naszego. Postanowiliśmy wrócić, bo tytaj bylismy też umówieni ze znajomymi. A w hotelu zastępczym dostaliśmy apartament, więc aż tak bardzo nie skarżyliśmy się na uciążliwość dzwigania bagaży z jednego hotelu do drugiego. Ale to była jedna nocka, po której wróciliśmy do naszego właściwego kotelu i w ramach przeprosin dostalismy do dyspozycji jacuzzi, z czego bardzo chętnie i namiętnie korzystaliśmy ;)

No i się zaczęło. Niedzielę zaczeliśmy od wypożyczenia sprzętu i znalezienia instruktora, co odbyło się podczas rozmowy: polsko - czesko - niemiecko - angielskiej. Ale się dogadaliśmy. Mieszanka wybuchowa.

Tak na marginesie, to ja nie rozumiem czeskiego nic a nic. Nic. Musiałam się z nimi porowumiewac w jakichś innych językach. Albo po prostu mówiłam po polsku i nie zwracałam uwagi na to co do mnie mówią. Też sposób.

A później to już jak w kalejdoskopie. Pierwsze chwile z nartami na nogach to gonitwa myśli (niewypowiedzianych): WTF? Ale z każdą chwilą było coraz lepiej, coraz lepiej. Fosowi też dobrze szło - do momentu gdy zaczęło się skręcanie w prawą stronę - nie wyrabiał i lądował na tyłku przy wejściu na stok. Jakoś tam sobie radził ale zaczął narzekać na biodra. Natomiast nasz instruktor stwierdził, że bardzo dobrze nam idzie, więc czas na orczyk. Fos nie chciał ale go namówiliśmy. I to był błąd, bo Fos wjechał, ale nie wiedział, jak się wyczepić a poźniej zaliczył taką figurę nogami, rękami i wylądował z hukiem, zjechał prawie, że na pupie i powiedział, że koniec. Ja natomiast jeździłam w górę i w dół zachwycona nartami (i młodym instruktorem ;) ). Fos kontrolował sprawę z dołu przy ciepłej herbatce. I tak w przyjemnej atmosferze zakończyliśmy niedzielę.

Kolejny dzień sponsorował film "Koszmar minionego lata". To była tragedia. Fos tworzył taką atmosferę, nie do zniesienia. Wiadmomo jak to jest, gdy facetowi coś nie wychodzi. A mi wychodziło. I to w dodatku świetnie. Beznadzieja po prostu. Miałam wszystkiego dosyć. Już nie chciałam żadnego urlopu. Ale wieczorem nie wytrzymałam i zrobiłam scenę. Ale taką z prawdziwego zdarzenia :) Obyło się tylko bez rzucania talerzami (bo i tak nic by to nie dało, bo mieliśmy w pokoju tylko plastykowe ;) ). I co?

I poskutkowało :) Kolejne dni były miód malina. Fos przemyślał sobie wszystko i zrozumiał na czym polega jego problem, ze skręcaniem w prawo i niemożnością wyhamowania pługiem. Niedaleko hotelu mieliśmy orczyk, taki w sam raz na ćwiczenie swoich umiejętnosci. Ja spędziłam tam wiele godzin ćwicząc, lądujac na pupie i robiac nury głową do przodu a narty w pajączek, szaleństwo. Nic to. Narciartwo nas pochłonęlo. A Fos powolutku, pocichutku. Raz miał narty przez pięć minut na nogach, drugi raz 10 minut. Później sobie poćwiczył skręty, później sobie pozwolił nawet na orczyk. I finalnie zaczął sobie świetnie radzić. Teraz oboje jesteśmy zachwyceni.

Urlop piersza klasa. Zwłaszcza dla mnie, kiedy ja kiedyś (za panieństwa ;) ) spędzałam każdy sezon w górach na szlakach. Udało mi się nawet jednego dnia wycignąć Fosa na piesze zwiedzanie okolicy. I tak mi się chłopak rozbestwił, że aż mnie zadziwiał i musiałam za nim biegać :)

Z hotelu jesteśmy bardzo zadowoleni, bardzo przyjemne miejsce, idealnie położone. Dobra kuchnia, czeskie dobre piwo, barman robił dobre drinki. Czego chcieć więcej...

A śnieg nadal pada...

 

A tutaj właśnie ćwiczyliśmy szusy:

Ostatnie dni tak nam zaśnieżyło:

 

11:40, blisko-nieba
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 lutego 2010

Ledwo dycham. Jest mi tak źleee... Po nocach nie śpię i teraz ledwo żyję. Ale siedzę w pracy, bo przez ten urlopowy tydzień zrobił mi się tutaj bajzel. Jakoś tak sam. Koleżanka miała się tutaj w zastępstwie najważniejszymi rzeczmi zająć. No i zajęła się, ale tak po łepkach, że wszystko muszę posprawdzać i popoprawiać, najgorsza opcja z możliwych. Już lepiej było nic nie tykać. Ale nie narzekam, no przecież nie narzekam.

Musiałam też trochę jednego handlowaca poustawiać, bo zaczął robić sprzedaż bez zlecenia. Albo inaczej - już zrobił. Na podstawie zaliczki, której nie ma. Wszystko się zaczęło rozjeżdżać. No to siedzę i prostuję. Ale wyraźnie czuję, że moim dzisiejszym przeznaczeniem jest łóżko. A jeszcze trzeba zdjąć ozdoby świąteczne z okolic drzwi wejściowych, ponieważ powoli straciły na aktualności. Echchchch...

13:11, blisko-nieba
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 01 lutego 2010

Co najlepiej zrobić po powrocie z urlopu? Gdy człowiek świeży i wypoczęty i z zapałem do wszystkiego? No co? Rozłożyć sie na łopatki - choróbsko mnie atakuje. Staram się nie dać, ale kiepsko mi to wychodzi. Szlag by to...

18:46, blisko-nieba
Link Komentarze (2) »
niedziela, 31 stycznia 2010

Wróciliśmy. Cali i zdrowi i super zadowoleni...

 

Z tej perspektywy jakiś taki płaski ten stok się wydaje ;)

17:43, blisko-nieba
Link Komentarze (3) »
piątek, 22 stycznia 2010

Gogle doszły :) ekwipunek uzupełniony.

17:37, blisko-nieba
Link Komentarze (2) »

Dzisiaj wielkie pakowanie, jutro rano ruszamy :) do spotknia na oślej łączce ;)

14:11, blisko-nieba
Link Komentarze (1) »
czwartek, 21 stycznia 2010

No to trochę wszystkiego się porobiło. Przedwczoraj, w związku z targami, zrobiliśmy sobie spotkanie pracowe takie mniej oficjalne. Pojedliśmy i porzucalismy kulkami - no i teraz mam wszędzie zakwasy. Ale nic to - satysfakcję mam, bo ograłam chłopaków - przegrali z kretesem.

Fos miał wczoraj urodziny, które to już ho ho ho. Zjeliśmy miłą kolację przy świecach a obdarowałam go książką opowiadającą o fenomenie Steva Jobsa. Książka też apetyczna, więc bardzo prawdopodobne, że sama ja przeczytam. Cytat z S. Jobsa:

"Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go na życie cudzym życiem. Nie dajcie się schwytać w pułapkę dogmatu, która oznacza życie według wskazówek innych ludzi. Nie pozwólcie, by szum opinii innych zagłuszył wasz wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miejcie odwagę iść za głosem swojego serca i intuicji. Wszystko inne jest mniej ważne."

Wygląda na to, że poczta połknęła nasze przelewy. Próbuję jakoś się zorganizować, żeby sprawę odkręcić. Dużo to energii pochłania. Niby coś na co nie ma się najmniejszego wpływu, zupełnie niezależna sprawa od nas, ale co się człowiek nadenerwuje to moje.

Wczoraj zawitały do nas gogle Fosa. Ja na swoje nadal czekam i ciekawe, czy się doczekam... Wczoraj przyszły też zamówione łańcuchy na koła. Tak więc ekwipunek skompletowany. No prawie... ;)

A w poniedziałek spotkała nas miła niespodzianka: przyszła informacja, że na koncie, które myśleliśmy, że zamknęliśmy w połowie 2008 roku, mamy kupę pieniędzy (zawieruszowny zwrot podatku). Miły prezent tak przed urlopem.

10:50, blisko-nieba
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 stycznia 2010

Nasz ostatni wspólny pracowy wyjazd. Coniektórzy mieli bardzo dobry humor... ;)

13:42, blisko-nieba
Link Komentarze (3) »

Fos ma dzisiaj urodziny...

Ale to jest zły dzień, zły. Jak mi poczta zgubiła firmowe przelewy... to??? Aaaa... krzyczeć mi się chce.

09:33, blisko-nieba
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 stycznia 2010

Przygotowań do urlopu ciąg dalszy. Ze względu na warunki atmosferyczne, w niedzielę nie udaliśmy się do sklepu po gogle, tylko zamówiliśmy drogą internetową. I teraz ciekawe: dotrą do nas przed sobotą, czy nie dotrą...? W związku z goglami stanęłam przed pytaniem: co ja biedna okularnica mam zrobić? bo posiadanie na nosie i okularów i gogli nie wchodzi dla mnie w grę. No... to nabyłam szkła kontaktowe. Stoi teraz ten pakunek tutaj przede mną a ja się zastanawiam: nałażyć już je? przyzwyczajać się? jak to jest z tym diabelstwem? ;)

12:36, blisko-nieba
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38
My Unkymood Punkymood (Unkymoods) Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl